Pisząc książkę pt. “Inwazja Jaszczurów“, Karel Čapek zadał sobie pytanie, co by się stało, gdyby inny gatunek wyewoluował tak jak ludzie. Jak wyglądałaby taka cywilizacja i jak chciałaby podbić Ziemię dla siebie. Jego powieść ukazuje ludzką głupotę i nieubłaganą pogoń za zyskiem bez względu na ryzyko.

Jak zaczyna się fabuła tej opowieści?

Dwaj chłopcy z małego czeskiego miasteczka spotykają się po długim czasie. Mały żydowski chłopiec, Gustek Bondi, i syn starego sklepikarza z warzywniaka, którzy kiedyś spędzali czas na bójkach, są już dorośli. W ciągu czterdziestu lat całe mnóstwo się w ich życiu zmieniło – Vantoh został kapitanem, a Gustek: prezesem G.H. Bondi, najbogatszego człowieka w Stanach Zjednoczonych. Mimo to ich wspomnienia z dzieciństwa nie trwają długo, Van Toch potrzebuje partnera do interesów. Bondi niecierpliwie słucha, czekając na wieści o sprzedaży maszyny. Kapitan ma jednak inne plany, ponieważ właśnie odkrył nowy gatunek żyjący w pobliżu jednej z wielu afrykańskich wysp, który mieszkańcy nazywają demonami tapa.

Kim są odkryte Jaszczury?

Szybko prawdą staje się to, że diabły to tak naprawdę jaszczurki, wyższe, porównywalne do dziesięcioletniego dziecka, o delikatnej budowie ciała i niepozornych nogach. Kapitan Van Toch zakochał się w tych bestiach, dał im swoje narzędzia i zniszczył zaciekłe rekinowe stwory. A Jaszczury odwdzięczyły mu się zdobyciem muszli z pięknymi perłami.

Czym jest ta książka?

Powieść pt. “Inwazja Jaszczurów” to wizja utopijno-fantastyczna, naszpikowana aluzjami do faszyzmu i komunizmu, odnajdujemy w niej wizerunek filozofii i religii, obserwujemy powtórkę z handlu niewolnikami. Mamy do czynienia z bardzo okrutną wiwisekcją czy naruszeniem równowagi ekologicznej.

Jak jest przedstawiony tutaj los ludzkości?


Powieść prowadzona jest na wiele sposobów – obok czcigodnego kapitana Van Toch, zakochanego w Jaszczurach, spotykamy chciwego prezydenta Bondi, a może jego opiekuna Povondra, który nie pozostawia poczucia odpowiedzialności za zbliżenie obu kapitanów. Czy spotkamy bezdusznych naukowców lub prześladowanych zwolenników najbardziej nierealnych teorii? A w głównej mierze zbiorowego bohatera-ludzkość, która pragnie zrzucić odpowiedzialność ze swoich barków na kogoś innego. Bo nie udawajmy, co byśmy teraz zrobili bez komputerów? Nie bez powodu bunt maszyn tak żywo oddziałuje na poszczególne wyobraźnie pisarzy i filmowców. A co by było, gdyby zbuntował się inny byt?